czwartek, 22 sierpnia 2013

hipotermicznie - #6.

- Szczecin chyba nas nie lubi - wybąkał trener, w końcu odrywając swe spierzchnięte usta od kubka z parującą cieczą.
- A nie raczej panująca tu pogoda? - mruknąłeś pod nosem, choć i tak wiedziałeś, że słuch głównodowodzącego stoi na zbyt wysokim poziomie, aby tego nie wyłapać.
- Jeden pies. Można podpiąć jedno pod drugie.
Chciałeś zaprzeczyć, chciałeś pokręcić głową z dezaprobatą, że to niewłaściwe podpięcie, niezbyt dopasowane połączenie. Nie zrobiłeś tego. Nic nie powiedziałeś. Sam nie wiedziałeś dlaczego. Może aby nie zirytować jeszcze bardziej trenera, już chyba wystarczająco wytrąconego z równowagi poprzez anomalię na zewnątrz?
- Wiesz co, Michale? Czasami żałuję, że w siatkówkę plażową nie gra się na hali.
- Wtedy straciłaby swój cały urok.
- Ale i pogoda nie odebrałaby nam tej przyjemności trenowania. Marnie widzę te Mistrzostwa Europy.
- Zdążymy się przygotować, obiecuję.
- No pewnie. O ile wydłużysz dwa dni naszego pobytu tutaj do co najmniej pięciu.
Gdybyś mógł, zrobiłbyś to. Nie wahałbyś się ani sekundy. Siatkówka od początku była dla ciebie najważniejsza, robiłeś wszystko, aby być jej jak najlepszą częścią, tworzyć jej historię, chociażby plażową. Ale co miałeś do powiedzenia deszczom, burzom, silnym wiatrom? Co mogłeś zrobić względem wyznacznika twojego zawodowego spędzania czasu, względem aury panującej na zewnątrz? Nic, kompletnie nic. Jedynie odmówić jakieś szamańskie modlitwy odganiające paskudną pogodę.
- Co teraz, trenerze?
- Praktycznie rzecz biorąc to nic. Zapowiadają jeszcze większe załamanie pogodowe. Siedzimy tu raczej na marne.
- Czyli co, wracamy do Warszawy? - zaszokowała cię wcześniejsza wypowiedź głównodowodzącego. Nawet nie przyzwyczaiłeś się do tego miasta, do tych ludzi. Do niej.
- Jeśli jutro znów poleje się wodospad z nieba, to tak, wracamy.
Nie odpowiedziałeś. Iście wkurzony pomaszerowałeś do swojego pokoju. Właściwie już nie swojego. Waszego, twojego i Bartmana. Zwalił ci się na głowę po wyjeździe Pauliny. A tobie jakoś to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Cieszyłeś się, że odzyskujesz przyjaciela, kogoś, kto od zawsze był i będzie jedną z najbliższych ci osób.
Zbyszek z nogami na bocznym stoliku wylegiwał się na łóżku, wertując swoje ulubione gazetki, tym razem nie z paniami rozebranymi jak do rosołu. Machinalnie podskoczył i wprawił mebel w lekkie dygotanie po twoim solidnym trzaśnięciu drzwiami.
- Coś ty taki wkurwiony?
- A patrzyłeś przez okno?
- Patrzyłem.
- To już wiesz dlaczego.
- Jakoś wcześniej aż tak ci pogoda nie przeszkadzała - zmrużył oczy, układając brwi w komiczną falę. Zawsze układały się komicznie.
- Bo wcześniej przez nią nie musieliśmy opuścić Szczecina. Zapakuj się w razie czego, najprawdopodobniej jutro wyjeżdżamy.
- Pierdolisz.
- Chciałbym.
Bezustannie otwierał usta i bezustannie je zatrzaskiwał. Próbował coś powiedzieć, próbował coś z siebie wyrzucić, ale nie mógł. Coś go gryzło, coś mu na to nie pozwalało. Do czasu.
- Co z tą twoją Anastazją? - bąknął niemrawo, lustrując twoją reakcję intensywnie zielonym spojrzeniem.
- Nic, a co ma być? - nie poczułeś się urażony, zdenerwowany takim pytaniem. Bynajmniej. Gdybyś cokolwiek poczuł, cokolwiek pozytywnego, można by było uznać ten dzień za dzień święty. Święty dla ciebie.
- Nie zależy ci na niej?
- Zależałoby.
- To czemu mówisz w czasie przyszłym?
- Bo najpierw musiałbym znać definicję tego słowa. A nie znam. I póki co nie chcę poznawać.

Przygryzałaś z taką intensywnością wargę, że aż czułaś posmak krwi w ustach, czułaś jej pękającą strukturę. Wierciłaś wzrokiem w kuchennym blacie, blacie, na którym leżało źródło twojego chwilowego zażenowania, bólu, własnej głupoty. Nawet nie odważyłaś się podnieść wzroku, pierwszy raz od hen wieków. Zrozumiałaś swój błąd? Bynajmniej. Bałaś się. Bałaś się, że po tym wszystkim skończy się to, co dla ciebie miało największe znaczenie. Skończą się opierdalanie i wieczna przyjemność.
- Wyjaśnij mi to, Anastazjo, proszę - jeszcze bardziej zacisnęłaś zęby na wardze, słysząc załamanie w głosie matki i jej pociąganie nosem.
- A co tu jest do wyjaśniania? Masz wszystko czarno na białym napisane.
- Chcę tylko wiedzieć dlaczego. Dlaczego znowu wagarujesz, dlaczego spotykasz się z jakimiś chłopakami, o których nie mamy pojęcia, dlaczego palisz i przede wszystkim dlaczego musimy dowiadywać się o tym od wychowawcy, a nie od ciebie.
- Może dlatego, że w ogóle ze mną nie rozmawiacie? - warknęłaś, przybierając ofensywną postawę. - Może dlatego, że obchodzą was tylko oceny i zachowanie, a nie moje szczęście?
- Przecież nigdy tak nie postępowaliśmy, córeczko! - wybałuszyła swe niebieskie oczy, pięściami uderzając o główną fakturę stołu.
- Cały czas tak postępujecie, tylko nie umiecie tego zauważyć. Jesteście tak ślepo zapatrzeni w te swoje cholerne ideały, że już nie potraficie odróżnić, kiedy wasza córka ma problemy, kiedy sobie nie radzi.
- Jak mamy odróżnić, skoro ty nam nic nie mówisz?!
- Bo o nic nie pytacie, w ogóle się mną nie interesujecie! Najlepiej chyba wam przynieść pokwitowanie z najlepszymi ocenami, wtedy będziecie najszczęśliwsi na świecie, prawda? I gówno was będzie obchodziło, ile tak naprawdę wycierpiałam, co przeżywałam, co robiłam poza szkołą!
- Anastazja! - na nic zdało się jej nawoływanie. Uciekałaś, uciekałaś do swojego małego królestwa.
- Daj mi spokój!
Czasami chciałabyś potrafić płakać. Czasami chciałabyś mieć tak kruszącą się psychikę, tak mało asertywności i bronienia własnego zdania. Żałowałaś, że nie byłaś flegmatykiem. Żałowałaś, że nie urodziłaś się ciepłą kluchą z charakteru. Może wtedy byłoby inaczej? Może poprzez intensywne beczenie w każdym możliwym miejscu na kuli ziemskiej stałabyś się w końcu obiektem zainteresowania u rodziców?
Zwiałaś. Wylazłaś przez okno, kiedy awantura na parterze osiągnęła apogeum. Może tym razem, ten jeden jedyny raz, zauważą, że ciebie nie ma? Szanse na to były marne. Ale nadzieja zawsze umiera ostania.
- Dziewczynka do kogo? - zacisnęłaś pięści, słysząc tak przepełnione ironią pytanie. Nie zdziwiłabyś się, gdyby padło ze strony faceta. Ze strony kobiety - owszem.
- Do Michała. Michała Kubiaka.
- Pozwolenie na spotkanie jest? - wkurwiała cię. Wkurwiała cię nie tylko swoim wymyślnymi frazami. Wkurwiała samym bytem.
- Może jeszcze wizytówkę pokazać? Może jeszcze pani bilet skasuje?
- Żebyś się nie zdziwiła, smarkulo.
- Pani również, jak złożę zażalenie.
Zazgrzytała zębami, ale podała ci numer pokoju. Wędrowałaś po schodach, sama nie wiedząc, po co tu przyszłaś. Bo nikt inny nie wprawiał cię w tak dziwne emocje jak Michał? Tak, to chyba dobre wytłumaczenie.

***
zbliżamy się do końca.
gładko przyszło, gładko poszło.
ale za to świetnie mi się to pisało, tę historię Michała i Anastazji, chyba pierwszy raz od hen wieków.

o następnym już raczej poinformuję. :)

29 komentarzy:

  1. Teraz to już sama nie wiem czy oni rzeczywiście nic do siebie nie czują, czy im na sobie nie zależy. Może oni sobie tylko wmawiają, że łączy ich tylko seks i fajki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Robi się poważnie. Anastazja czuje że coś jest inaczej, wcześniej nigdy by nie szukała pomocy i zrozumienia u kolegi blondyna. A teraz tak robi. Misiek udaje, że nie chce się angażować, że mu nie zależy na Anie, choć to nieprawda. Ciekawe jak potoczy się ich rozmowa, tym bardziej że w pokoju jest również Zbysiu. Nie przeżyję wcześniejszego opuszczania Szczecina przez tę parkę, no! :( Nie będzie fajeczek, sesku w toalecie i tego cudownego zamieszania między nimi...
      Pisało Ci się świetnie, a nam świetnie się czyta *.* Czekam na następny i całuję, Parówciu :* <3

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. O jezusie! Ja znam to, że pogoda nie rozpieszcz, że wszystko jest do bani, a najbardziej znam sytuację Anastazji, tylko, że moja hisoria miała mniej więcej takie barwy w gimnazum. Na szczęście skończyło się tylko na dwóch komisach (a teraz przedmiot, ktory wtedy zdawałam stał się trzonem mojej wiedzy i nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego).
      Nie rozumiem tylko, dlaczego poleciała z tym do Miśka. Skoro chciałabyć taka niezależna i dorosła, to mogła pójść gdzieś, gdzie będzie w samotności, a nie pokazówki urządać.
      A Misiek? nieczuły i... Nie lubię go tu!

      Usuń
    2. http://porlatarde-vb.blogspot.com/
      nowy rozdział

      Usuń
  4. O nie, ja nie chcę końca!
    Oni są tacy zajebiści, zakochałam się *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. Anastazja się chyba powoli zakochuje, a misiek. kurcze trudno powiedziec ale jemu chyba jednak chodzi tylko o jedno. Ciszę się że An wygarnęła wszystko matce, to było potrzebne im oby dwóm. Mam nadzieje że teraz cos sie zmieni
    POZDRAWIAM
    WINIAROWA:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Do jakiego, kuźwa, końca?! Nie no weź! Ja zbyt mocno polubiłam Anastazję i Michała, żeby już się z nimi rozstawać. :(
      Kurczę, nie zazdroszczę Nastce tego, że rodzice nie zwracają na nią w ogóle uwagi, że nie dopytują co w szkole, jak tam z chłopakami... Każda matka powinna o to zapytać, ale przede wszystkim, powinna się swoim dzieckiem interesować! I w tym całym zakłopotaniu, Anastazja postanawia wyżalić się nowemu koledze - swoją drogą, takie pogaduchy z zupełnie obcą nam osobą, są lepsze niż z najlepsza przyjaciółką... Więc może i Misiek zechce wysłuchać (i pocieszyć) niejedną Nesti? Czy coś z tego będzie? Czas pokażę!:)

      całuję gorąco! :***
      Pati

      Usuń
  7. Zapominalska Karolina bardzo przeprasza za ostatni, serduszkowany komentarz, którego nie uzupełniłam, ale moja skleroza się powiększa. Przepraszam.
    Boże, pewnie się rozstaną, mam rację? Misiek wróci do Warszawy, a Anastazja zostanie sama w Szczecinie :c A szkoda, mogłoby coś im wyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjść, poza seksem i wspólnym paleniem fajek oczywiście :D

      Usuń
  8. Koniec? Ej! No weź! A ja się tak wkręciłam. :)
    Nie ma to jak zrozumienie rodziców! I tak właśnie jest u Anastazji. Chcieliby mieć idealną córeczkę z najlepszymi ocenami, a nic poza ich nie interesuje. A każdy ma swoje uczucia swoje troski i marzenia, nawet taki młody, który dopiero wkracza w dorosły świat.
    Ciekawe jak przebiegnie spotkanie z Michałem. Nie wiem czego się mam spodziewać, dlatego się nie spodziewam :P
    Buziaki, szwagierka :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla Anastazji Michał staje się kimś bardzo ważnym, w przeciwnym razie znowu nie uciekałaby i nie szukała u niego pociechy. Jednak dla Michała ona nie znaczy chyba nic. Być może się mylę, więc czekam niecierpliwie na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to ładnie... Kłótnia z rodzicami i ona leci do Kubiaka. Ciekawe co On na to... Ciekawe co wyjdzie z tej ich znajomości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gładko przyszło, gładko się czytało, odejdzie z trudem, bo się do tego przywiązałam.
    Współczuję Anastazji, że ma takich rodziców. Teoretycznie jak wszyscy pragną szczęścia swojej córki, ale nie robią nic, aby pomóc jej stać się szczęśliwą. Bo według mnie ich sposób myślenia wygląda mniej więcej tak : dobre oceny -> studia -> dobra praca -> dużo kasy -> szczęście. A tu chuja ! To tylko rzeczy materialne, a one mogą pomóc zapewnić dobrobyt, ale nie szczęście. Nie tak powinno to wyglądać. Bo co z tego, że Anastazja będzie żyła w dostatku, skoro w środku będzie niespełnioną i zamkniętą w sobie osobą ? Powinni z nią rozmawiać, dać poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim ona powinna czuć, że jest dla nich ważna. A wtedy sama znajdzie chęć do nauki, życia i mówienia im o swoich problemach. Czyli suma summarum potrzebna jest im szczera rozmowa, a nie kolejna kłótnia.
    Poszła do Miśka, ponieważ Misiek ją rozumie. Wysłucha, ale nie osądzi. Kubiak jest dla niej ostoją, ale boje się co będzie, kiedy on wyjedzie. Boję się, że dopiero wtedy zrozumieją jacy są dla siebie ważni.

    OdpowiedzUsuń
  12. Może teraz jak ona do niego przyjdzie to on ją wysłucha i zrozumie znaczenie słowa "zależałoby"

    A potem uprzednio wywaliwszy Zbigniewa spokoju będą mogli się sobą cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Caro, Caro, czytałam, uwielbiałam, nie wydoliłam z pochlebstwami w komentarzach, ty mi mówisz że koniec?
    O noł noł, Misiek musi być długo, długo. Zwłaszcza, że w twoim wykonaniu i zwłaszcza, że go uwielbiam :D
    Nawet takiego troszkę bez uczuć, trochę obojętnego, a przynajmniej udającego, że taki jest.
    Ech, czerpali przyjemność ze wszystkiego, co niedozwolone, ale w końcu przyszedł kres.
    Oni mają wyjechać, ona ma tu zostać.. Może rodzice ją odeślą do Warszawy do jakiegoś internatu? Taki głupi pomysł.
    Gdyby Michał zobaczył ją w drzwiach zapłakaną, może by drgnęły w nim jakieś uczucia. Ale oni tak się boją okazać sobie jakiekolwiek. Chyba tylko ekstaza i orgazm.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Docieram tutaj dopiero teraz, ale przeczytałam kiedy wstawiłam te serducho na górze. :)
      Tak szczerze to nie wiem co mam myśleć. Z jednej strony oboje zarzekają się, że ich relacje są czysto seksualne i ewentualnie przyjacielskie, ale obojgu ciągnie coś do siebie.
      Misiek w końcu odzyskał przyjaciela i na Boga, on już nawet zauważył, że pomiędzy nim a Anastazją coś jest, a tak mówicie, że Bartman jest ble. Ja myślę, że teraz, gdy poszła do jego, ich pokoju usłyszy fragment krzywdzącej jej uczucia rozmowy. Tego się chyba najbardziej boję.

      Całuję mocno, Camilla. <3

      Usuń
  15. Nie pierdol kochana, że kończysz to, bo to jest za cudowne;)
    Już się pogubiłam czy ich relacje są czystko seksualne czy oni czują coś więcej. Z jednej strony oboje podchodzą tak obojętnie ale z drugiej coś mi mówi, że Anastazja tymi odwiedzinami nieświadomie pokazuje, że zakochuje się w Miśku. Cieszę się, że relacje Kubiak-Bartman wracają do normalności, bo kocham tego naszego Zbychałka *.*
    P.S. przepraszam za moją nieobecność pod poprzednimi rozdziałami, bo nagromadziły mi się ogromne zaległości, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?
    http://zawalcz-o-mnie.blogspot.com/ czwóreczka, zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba jednak Michał nie jest obojętny Anastazji skoro po kłótni z matką idzie do niego szukać jakiegoś wsparcia czy tak po prostu jego towarzystwa. A nasz Michałek cóż chyba jednak sam nie wie jak się ma. Ich relacje, które miały być czysto seksualne zaczynają wkraczać na inny etap tylko czy każde z nich ma takie samo wyobrażenie.
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale jak to, że zbliżamy się do końca? Już? :( podejrzewam, że cała znajomość tej dwójki skończy się tak samo szybko jak się zaczęła:/ Michał wyjedzie i zapomni....widać, że jej w jakimś tam stopniu na nim zależy skoro w takiej chwili postanowiła pójść właśnie do niego. Ciekawe co zrobi Misiek jak ją zobaczy, bo widać gołym okiem, że w ogóle się nie zaangażował w tą znajomość, no chyba, że tak doskonale to ukrywa...

    Pozdrawiam
    niedostepni-dla-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Michała jest mi trochę szkoda, bo z jego słów wynika, że on chciałby się zaangażować, a nie potrafi. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Wiesz co chcę Ci pod tym rozdziałem napisać? Że kurewsko mi się podoba to w jaki sposób ukazałaś relacje między Michałem i Zbyszkiem. Czemu? Wydają mi się takie naturalne, takie swojskie ;)
    Pozdrawiam ;***

    OdpowiedzUsuń
  19. <3`
    a mi się zaczyna wydać, że jednak mają uczucia. Trudno im bedzie się rozstać. Wiem co czuje Anastazja.
    iśka

    OdpowiedzUsuń
  20. Koniec? Dlaczego? Nieee, ja nie chce końca. Tak bardzo przyjemnie się to czyta, że aż czytam po dwa razy xD Mam nadzieję, że Bartman nie przeszkodzi w zamiarach Nastki xD
    Pozdrawiam,
    Donieek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. dlaczego mi się wydaje, że ona się napatoczy na Zbigniew?? i nic dobrego z tego nie wyjdzie?? jaki koniec?? no chyba Cię grzmi!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie umiem rozgryźć Kubiaka. Jednak życzę mu, by się zakochał.

    OdpowiedzUsuń
  23. Żadnego końca! Za bardzo mi się to podoba i za bardzo mnie wciągnęło :P
    Nie wiem co myśleć na temat Kubiaka.. jakby chciał związku, chciał czegoś innego niż tylko seks, ale jakby nie umiał. I nie wiem czy mam mu życzy, żeby się zakochał, bo czuję, że Ana tego nie odwzajemni..
    A może się mylę? Szczerze, to bym chciała.
    Poszła do Michała i ciekawe co się stanie. Znowu seks czy się mu może zwierzy? Oby tylko Bartman nie przeszkodził ;p
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń