czwartek, 8 sierpnia 2013

hipotermicznie - #2.

- Gdzie Bartman? - fuknąłeś, rzucając torbę treningową pod jedyne w okolicy drzewo. Padający od niego cień tak przyjemnie przepływał i ogarniał twoje ubrane jedynie w spodenki ciało.
- Na spacerze - wymruczał głównodowodzący, nawet nie racząc podnieść na ciebie wzroku znad kosza z piłkami. - Z Pauliną, rzecz jasna.
- Jak to - na spacerze?! Przecież mieliśmy trenować! - zirytowany, nie, wkurwiony, wyłamałeś wszystkie palce i w następstwie skrzyżowałeś ręce na klatce piersiowej.
- Nie powiedział ci?
- O czym?
- Że teraz przygotowują się Maciek z Marcinem, a wasz trening odbędzie się za dwie godziny?
Kończyny górne machinalnie ci opadły, tak samo jak i dolna warga. Nie odpowiedziałeś. Za odpowiedź można uznać co najwyżej delikatny przekręt głowy w prawo i lewo. A może wolałeś nie odpowiadać? Wolałeś oszczędzić i sobie produkowania, i trenerowi spuchniętych od bluzgów uszu? Prawdopodobnie. Bo opinia niewychowanego i nieprzebierającego w słowach gówniarza nie była twoim marzeniem, definicją szczęścia. Co z tego, że w swoim rodzinnym mieście już ją miałeś?
Z gotowością rozłożenia czegokolwiek na cząstki elementarne zasiadłeś na niewielkich, nawet nie przypominających tych oryginalnych, trybunach. Byłeś zły. Nie, nie dlatego, że przyjdzie ci pograć, wylać kolejne poty dopiero za jakieś sto dwadzieścia minut. Byłeś zły na przyjaciela. Byłeś zły, bo nie jest już sobą w chwilach, kiedy siatkówka się kończy. Już nie spędzał każdej wolnej chwili z tobą, nie wyśmiewał dziewczyn ze stanikami w rozmiarze zero, nie spluwał z balkonu hotelu - bo już nawet nie dzieliliście razem pokoju - i nie chował się za ogromnymi paprociami, nie wrzucał do wody i nie śmiał się jak psychopata. Poza boiskiem stawał się powietrzem, zjawą. Kimś, kto żył tylko dla swojej Pauliny. Nie wierzyłeś, że to najpiękniejsza big love na tym świecie. Bartman zawsze potrzebował jakiejś cizi do przerżnięcia, rozładowywacza emocji. Owszem, traktował ją o wiele lepiej niż dwie poprzednie. Dojrzał? W niby-związkach może tak. Ale na pewno nie w relacjach przyjacielskich.
- Tu się nie pali - te cztery słowa wyrwały cię ze świata przemyśleń. To nic, że nie były skierowane do ciebie. Lubiłeś się interesować nieswoimi sprawami.
- Nie widziałam znaczka - mruknęła pod nosem, jeszcze porządniej zaciągając się używką. A ty już wiedziałeś, że ten głos rozpoznałbyś, w szczególności po wczorajszym dniu, nawet na drugim końcu Polski.
- Nie trzeba go widzieć, aby o tym wiedzieć. Poza tym - ile ty masz lat, dziewczynko?!
- Wystarczająco dużo.
Odwróciłeś się dopiero wtedy, kiedy dwójka potencjalnych wrogów przestała fukać na siebie niczym pawie. Zmierzyłeś ją od góry do dołu. Zawsze tak robiłeś, nie bacząc na to, czy ktoś poczuje się w ten sposób urażony. To była ona. Poznałeś jej długie i proste blond włosy oraz jasnoniebieskie oczy. Ładna była. Nawet z fajką między dwoma wargami.
- Dzięki za wodę - żadnego cześć, żadnego słowa witającego. Walenie od rzeczy to twoja specjalność.
Spojrzała na ciebie, chyba pierwszy raz, od kiedy tu siedziałeś. Włożyła papierosa między palce i uśmiechnęła się. Już nie koślawo. Jakoś tak słodko. Wręcz uroczo.
- Nie dziękuj za coś, co uratowało ci życie.
Cisza. Krępująca? Niezupełnie. Zastanawiałeś się, jak to jej powiedzieć, jak nie wzbudzić podejrzeń trenera.
- Masz jeszcze jedną fajkę?
- Wolno ci palić, jeszcze tak przed nosem tego wysportowanego facecika?
Wykoślawiłeś wargi, czując ironię w jej głosie.
- W takim razie inne pytanie - masz wolny czas? Teraz?
- Teoretycznie - nie. Ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek. Chodź.
Twoje zawahanie nie trwało nawet sekundy. Bo na czym tak naprawdę mógłbyś stracić? Chyba jedynie na zdrowiu.
Błyskawicznie podążyłeś za jej osobą.

- Od kiedy ty palisz? - od zawsze irytowały cię takie pytania, jeszcze tym bardziej z ust potencjalnych przyjaciółeczek, które, tak jak teraz Dominika, niemal wkładały sobie dwa palce do gardła w geście obrzydzenia.
- Od jutrzejszego popołudnia - rozsiałaś sarkazm. Nie znosiłaś opowiadania o swoim nałogu. W końcu po co komu dokładna historia Anastazji z papierosami w ręku?
- Przecież to okropne!
- Jedyne, co tu jest okropne, to twój oczojebny i odpryśnięty lakier na paznokciach.
Tym razem nie uciekłaś. Kończyłaś wcześniej, tuż po czternastej. Dla innych pora obiadowa to spełnienie marzeń. Dla ciebie to katorga. Wizja wspólnego obiadu z matką i ojcem przerażała cię, wprawiała w konwulsje wszystkie szare komórki. Dostawałaś na głowę, gdyż już inaczej tego określić nie było można, kiedy to znów zaczynali słodziutką rozmowę na temat twojej edukacji, aby w następstwie poprztykać się tak, że chyba jedynie całonocny seks mógł tę sprawę załagodzić. Ile razy już tak naprawdę wyłaziłaś przez okno, chociażby na ogród, byle tylko nie słyszeć ich jęków przy grze wstępnej, a tym bardziej pisków w fazie spełnienia? Wielokrotnie. Chyba połowa klasy musiałaby użyczyć ci swych palców, abyś mogła to zliczyć.
Automatycznie zawędrowałaś na zajętą plażę, twoje nowe ulubione miejsce. Błyskawicznie zbyłaś dobijającą się do ciebie matkę wiadomością, że wyskakujesz z kumpelami na miasto i wrócisz najprawdopodobniej wieczorem. Wolałaś nawet włóczyć się po zakamarkach jak pojebana, byleby nie być ofiarą rodzicielskiej kłótni.
Zasiadłaś na trybunie. Chyba go nie było. Przynajmniej go nie widziałaś. W oczy rzucił ci się jedynie trener i dwójka starszych zawodników. Machinalnie, gdyż głód nikotynowy ciągnął cię już od edukacji dla bezpieczeństwa, wyciągnęłaś skręconego papierosa i odpaliłaś. Zbyt oczywista była reakcja otaczających cię osobników, którzy już dawno przekroczyli barierę pełnoletności. Odpyskowałaś, ale i zignorowałaś to. Nikt nie może ci zabronić. Tym bardziej ktoś, kto zapewne pierwszy raz widzi cię na oczy, nie wie, z czym się borykasz, jakie masz problemy. Może i marny sposób na ich załagodzenie. Może. Jednak dla ciebie zawsze skuteczny.
- Dzięki za wodę - zdębiałaś. Z lamparcią szybkością skierowałaś swój wzrok na autora tej frazy. Uśmiechnęłaś się najlepiej, jak potrafiłaś, starając się w ten sposób zamaskować szok i chwilowe niedowierzanie.
- Nie dziękuj za coś, co uratowało ci życie - sama nie wiedziałaś, dlaczego tak mu odpowiedziałaś. Może chciałaś być uprzejma?
Zamilkliście. Oboje w tym samym czasie. Przynajmniej ty. Bo on chyba chciał coś powiedzieć, tyle że trochę długo się nad tym zastanawiał.
- Masz jeszcze jedną fajkę? - wypalił znienacka.
- Wolno ci palić, jeszcze tak przed nosem tego wysportowanego facecika? - nie operowałaś imionami i nazwiskami. Byłaś tylko obserwatorem, nie znawcą.
- W takim razie inne pytanie - masz wolny czas? Teraz?
A czy ty kiedykolwiek nie miałaś wolnego czasu? Znajdowałaś go nawet na pierdoły, na rzeczy, które zwykle omijały statystycznego licealistę szerokim łukiem.
- Teoretycznie - nie - lubiłaś bawić się w kotka i myszkę, wprost uwielbiałaś. - Ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek. Chodź.
Wyskoczyłaś z trybun. Nawet nie czekałaś na jego reakcję. Wiedziałaś, że pójdzie za tobą, czułaś to. Zatrzymałaś się kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie plaża już nie była tak obeznana człowieczemu wzrokowi. Oparłaś się o drzewo i wyciągnęłaś pożądane źródło.
- A ogień? - uroczo to powiedział. Tym bardziej z fajką w ustach.
Patrzyłaś, podśmiewając się pod nosem, kiedy jego oczy z sekundy na sekundę robiły się coraz bardziej czerwone, a płuca chyba opętane dymem. Wyrzucił peta za siebie, łapiąc kilka głębokich oddechów.
- Kurwa, nie wiedziałem, że to takie mocne - zapiał, kaszląc jak opętany. Dopiero kilka klepnięć w plecy pomogło.
- Bo amator jesteś, i tyle - wywróciłaś oczami, czego oczywiście nie mógł nie zauważyć.
- Ty już w branży, mam rozumieć?
- Owszem, Michale.
- Chyba ci jeszcze nie przedstawiałem - nie wyłapałaś czy to pytanie, czy to ironiczna odpowiedź.
- Masz wygrawerowane zdrobnienie na dupie, a dokładniej na spodenkach. Nie sposób się nie domyśleć.
- To może wyrównamy szanse? - uśmiechnął się buntowniczo. - Jak ci na imię, palaczko?
- Anastazja. I proszę, nie palaczka. Już wolę wiedźmę albo coś w ten deseń.
- Dlaczego?
- Bo zdarza mi się tak omamić innych, tak zakręcić, tak ułożyć wedle swojego planu, że można by pomyśleć, iż są to istne czary.
- Serio? - wybałuszył oczy, tak cholernie jasne. Zupełnie jak twoje. - To może rzucisz zaklęcie i pomożesz mi w końcu wygrać?
Nie odpowiedziałaś. Może sama świadomość tego, że ciągnął cię za ramię, wcześniej ocierając się o twój tyłek, na to nie pozwalała?

***
okej, tu mi coś nie wyszło.
ale nie ma takiego opowiadania w moim wykonaniu, gdzie choć jedna część nie byłaby spartolona.
spokojnie, jeszcze się zaczną "docierać".

Jezu, umieram, gorzej niż w Polsce.
nawet czytać mi się nie chce, wybaczcie, nadrabiam pomalutku. :c

/korelacja/atychifobia/ochroniarz na obcasach/

27 komentarzy:

  1. No i puścić gówniarza samopas to wpakuje się w kłopoty. Zbigniew się zakochał/zaruchał czy cos w ten deseń więc biedne Misiątko zostało bez obstawy. Jego zazdrość o szczęście przyjacela była tak dziecinna, że przypomniałam sobie, ze rzeczywiście w tym opowiadaniu sa dziećmi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jaki 'dobry' przyjaciel poinformował swojego kumpla o przesunięcu treningu! Anastazja... Wszystko wszystkim, ale fajki niech rzuci! (taka moja mała fobia!) Misiu rozpoznałby jej głos na końcu Polski? Okay. Szybki jest. Myślę, że to kwestia czasu kiedy się do siebie 'zbliżą' ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Anastazja i Misiek są bardzo do siebie podobni i widać że od razu przypadli sobie do gustu. Ten papierosek ewidentnie ich zbliżył i przynajmniej zaczęli jakoś "normalnie" gadać. Chociażby o uzależnieniu i wodzie, ale zawsze ^^
      Bartman wciąż posuwający swoją laskę jest dość niezjadliwy, mimo że to on. Coś dziwnego mu bejbi zrobiłaś, że mnie denerwuje :o
      A o takie przesunięcie treningu i zmarnowanie czasu to bym się wkurzyła na miejscu farbowanego Misia -.-
      Kurde ja coś czuję że tu nasze dzieciaki długo nie wytrzymują i zbadają inne tereny niż plażowe...*.*
      Całuję Pyśku, tylko się nie rozpłyń w tym słońcu! S. <3

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak od razu przypaść sobie do gustu. Michu zazdrosny o przyjaciela i wkurzony z powodu odwołanego treningu próbuje zakazanego papieroska i reaguje całkiem jak ja lata świetlne temu :) No i w sumie dalej mi zostało tak, że papierosy ogólnie ble, ale podczas upojenia procentowego czasami się zdarza pójść na dymka :P
      Misiek i Anastazja już przekroczyli pewną barierę, ale coś czuje, że całkiem niedługo przekroczą kolejne ;)
      pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. Czyżby Misiek znalazł sobie pocieszenie po swoim zakochanym przyjacielu? Myślę, że tak i myślę, że to już niedługo się rozwinie.
    Rozumiem, że dziewczyna ma problemy, kto ich nie ma, dlatego taka osoba, której mogłaby się zwyczajnie wygadać byłaby strzałem w dziesiątkę! Oczywiście liczę, że tą rolę w jej życiu odegra właśnie Misiek. A tak na marginesie to musiał słodko wyglądać krztusząc się dymem papierosa. :)

    Całuję, camilla. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach ten Zbyszek tylko seks mu w głowie. Albo miłość. Ale chyba bardziej seks.
    Nie ma to jak próbować szlugi przy ładnej dziewczynie xD tylko Kubiak.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię takich osób jak Zibi tutaj. Znajdą sobie drugą połówkę i przyjaciela mają w dupie. Doskonale wiem jak Misiek się w tym momencie czuje kiedy ten olewa go na każdy kroku. Anastazja sprowadza Michała na złą drogę :) To tak trochę wyglądało jakby Kubiak chciał przy niej zaszpanować, no ale mu nie wyszło. Co to obchodzi jej koleżanki czy pali czy nie, jej życie jej sprawa, to też zawsze mnie wkurzało gdy równiesnicy wtrącali się w mój nałog.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ładnie Zbysiu... Tak Miska o zmianie nie poinformować. Do ruchania głowa jest a reszta buja w obłokach... Lubię fajki, ale dobrze. Póki co trochę nie ogarniam panny Zniszczoł

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbysiu to nie przyjaciel. Rozumiem jego zirytowanie.
    Anastazja fajna jest, nawet jeśli palaczka. Rozwala mnie końcówka xd "wygrawerowane na dupie" <3
    jakoś nie umiem sobie wyobrazić Miśka z fajeczką xd
    Podejrzewam, że bohaterka jest bardzo ładną wiedźmą xd
    iśka

    OdpowiedzUsuń
  10. Co z tego, że nie wiedzą pewnie jeszcze wiele o żuciu. Co z tego, że się prawie w ogóle nie znają. Co z tego, że łączy ich jedynie fascynacja. Skoro tak bardzo ich do siebie ciągnie, że starają się wypaść przed sobą jak najlepiej. Zauroczenie na pewno, ale czy miłość?
    Pożyjemy, zobaczymy ;)
    Pozdrawiam,
    Dzuzeppe :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zbigniewie, należy Ci się karny jeżyk. I Anastazji też. i Kubiemu!! Misiek po takim "dopalaczu", w postaci fajki i Anastazji, bankowo wszystko wygra...o ile prędzej się nie udusi :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże, jak ja ich lubię. Może jeszcze gówno wiedzą o życiu, ale są tak cholernie słodcy bawiąc się w buntowników <3
    A Bartman zachowuje się jak dupa, a nie przyjaciel. Przyleci do Miśka, jak Paulina już mu się znudzi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bartman też ma tupet, przyjaciel od siedmiu boleści. Nienawidzę takich zachowań.
    Cała ta sytuacja z paleniem jest nieco urocza. Czegoż to nie zrobi chłopak by przypodobać się dziewczynie? ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Bartman mnie wkurza, ale z niego przyjaciel.
    Oj pali się nie ładnie, powie się mamie;d
    Super rozdział, czekam na kolejne;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezu no napisałam komentarz i usunęłam. Ciota -.-

    Bartman może odstawił Miśka na dalszy plan, ale Kubiak, przyjaźniąc się z nim, powinien wiedzieć, że wcześniej, czy później tak będzie. Może ta panienka spełnia wszystkie wymagania naszego Zbyszka i zależy mu na jak najszybszym ponownym, a może dopiero pierwszym wskoczeniu jej do łóżka?

    Kubiaka - lubię. Tutaj - średnio. Chcąc zaimponować lasce, dobiera się do fajek, chociaż wcześniej, jak widać, za częstej styczności z nimi nie miał, a może nawet wcale.

    Ciekawe, czy Anastazja użyje tych swoich czarów na naszym Miśku. Pożyjemy, zobaczymy.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to zaczyna się powoli rozkręcać relacja Miśka i Anastazji:-) będzie to istna mieszanka wybuchowa, co mi się bardzo podoba:D bohaterowie są w tym opowiadaniu moim zdaniem w najlepszym wieku, gdzie wszysko kusi jak zakazany owoc. Widać, że skuszą się na niego nie raz:D

    Pozdrawiam
    niedostepni-dla-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię Anastazję, nawet bardzo. Michała także.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakie to typowe znaleźć sobie kogoś na stałe i mieć w dupie przyjaciół. Za dużo razy to przechodziłam na własnej skórze, by teraz mnie dziwiło.
    Kubiak wyglądał z tym papierosem zapewne jak i ja z pierwszym szlugiem. Tak mi się zakręciło w głowie, że o mały włos nie zwróciłam oranżady z pierwszej komunii. Podoba mi się to, że oni tak razem, że jedno z drugiem próbuje czegoś nowego, że wyłamuje się z kanonów.
    Pozdrawiam;***

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam tę zmienną narrację. I ten ich charakterek i Miśka, i Anastazji. Zbuntowani, ironiczni. Na ten fragment z napisem na spodenkach po prostu się uśmiechnęłam,ot tak, mimowolnie. Wszystko Ci tutaj wyszło, wszystko! ;)
    Pozdrawiam serdecznie :*[spell-a-loss.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  20. I ja nie zaklepałam sobie miejscówy? :p
    Przepraszam, a co Ci nie wyszło? Bo ja tu nie zauważyłam nic, co byłoby do poprawki. :)
    Zibi, tak jak Cię uwielbiam, tak teraz mam ochotę przywalić Ci w tę Twoją śliczną buźkę, może ząbki by Ci się dzięki temu wyprostowały... :P Tak to latasz za Kubiaczkiem, a teraz, kiedy Twoja cizia Paulinka przyjechała, to przyjaciela masz gdzieś, bo wolisz pieprzyć się po krzakach?! Masz u mnie minusa. Chwilowo, oczywiście. Do czasu, aż czymś zabłyśniesz i odkupisz swe winy. :D
    Cóż, Nastka i Michał najwyraźniej przypadli sobie do gustu, a co ich połączyło? Woda, najzwyklejsza w świecie woda... Potem poszło już z górki. :) I momentalnie przed oczami wyrósł mi obrazek z tamtego okresu, Zibi i Kubi w czerwonych, opisanych swoimi ksywkami, portaskach, tak słodko wypinających swoje dupcie... *_*
    Lubię Anastazję. I Miśka też!

    całuję,
    YW :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie masz co się krytykować, bo wszystko jest świetne :)
    Coś mi się wydaje, że Michał znalazł sobie kogoś, kto zastąpi mu Zbyszka, a może nawet stanie się kimś więcej:)
    Buźki A. ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurde, dopiero ogarnęłam, że się komentarz pod poprzednim rozdziałem nie dodał. :c
    No ale, dobra. Zacznę od tego, że mam ochotę Zbigniewa udusić. Jak tak to lata za Miśkiem, a jak przyjdzie co do czego to z tą swoją Paulinką na spacery chodzi. Musisz odkupić swoje winy.
    Czyżby Anastazja i Michał przypadli sobie do gustu? Bo na to wygląda ;p
    I wiedźma Natka niech w końcu rzuci zaklęcie, aby Misiek wygrał :*
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  23. Też chcę taką wiedźmę!
    Nie martw się, moje zaległości są na pewno większe. Coś kradnie nam czas i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń